Hej! Jak widzicie wstawiam prolog. Myślę, że wam się spodoba. Proszę o zostawianie po sobie komentarzy :)
Przyjmuję każdą krytykę! Miłego czytania :)
_________________________________________________________________________________
Ostatni dzień wakacji. Jutro Hogwart. Nareszcie. Wstaję z łóżka i idę do łazienki. Szybko się ogarniam. Potem szybko ubieram strój do biegania. Na nogi zakładam wygodne adidasy. Dzisiejszego dnia nie mogę całego przesiedzieć w domu!
- Nirvana! - wołam. Po chwili przy moich nogach siedzi wielka suka, rasy Dog Niemiecki. - Mała idziemy na spacer? - Pies wybiega z pokoju. Wzdycham i idę do kuchni coś zjeść. Zwykle, to rodzice szykowali śniadanie... Ale... Po wojnie o Hogwart, nie umiałam przywrócić im pamięci. Już się z tym pogodziłam. Nadal za nimi tęsknię, ale jeśli są szczęśliwi w Australii... Dowiedziałam się, że mama jest w ciąży. Będą mieli dziecko. Mam nadzieję, że będą mieli dobre życie. Be zemnie. Z lodówki wyciągam jogurt malinowy. Nagle coś szturcha mnie w biodro. To tylko Nirvana, ze smyczą w pysku. Odkładam serek na stół, zapinam smycz o obrożę suki i wychodzę z domu. Pogoda jest piękna. Słońce pokazuje na co je stać. Tu w Londynie, tylko czasami jest ładna pogoda. Ruszam do parku. To jedyne miejsce gdzie mogę pobiegać z psem. Ruszam truchtem. Trenuję biegi od początku wakacji. Muszę zadbać o siebie. Kiwam głową kilku znajomym, ale nie zatrzymuję się. Nagle Nirvana pociągnęła mnie mocno. Nie mam tak dużo siły, aby ją utrzymać, wobec tego upadam na ziemię i wypuszczam smycz z ręki.
- Cholera - warknęłam i wstaję z ziemi. Mam tylko zdarte kolana i łokcie. Bywało gorzej. Biegnę za moim psem. Jeszcze policja mi mandat wstawi, a teraz nie mogę wydawać pieniędzy. Ledwo starczyło mi na książki.
- Nirvana! - krzyczę. Nie ma po niej ani śladu. Przecież tak ogromny pies, nie może przepaś bez śladu. Widzę ją. Właśnie kogoś wywróciła. O, kurwa. Byle to nie policjant! Szybko podbiegam, a kiedy widzę, że to zwykły chłopak wypuszczam powietrze z płuc.
- Nirvana! Nie wolno. - mówię i łapię sukę za smycz. Pomagam wstać chłopakowi z ziemi i dopiero zauważam kim jest ten "zwykły chłopak". To Draco Malfoy. Zmienił się. Nienawidzę go, ale muszę przyznać, że jest strasznie przystojny. Nie dziwię się, że tyle dziewczyn na niego leci.
- Malfoy, dobrowolnie dotykasz szlamy? A co jeśli się ubrudzisz? - rzucam, posyłając chłopakowi mordercze spojrzenia.
- Granger, co ty odpierdzielasz? - pyta zdziwiony. Przewracam oczami.
- Nie udawaj. Przez prawie 7 lat, mnie obrażasz, i nagle pytasz co JA odpierdzielam?-
- Zmieniłem się. - mówi. Wybucham śmiechem.
- Ty? Jasne. Jadowite ropuchy nie zmieniają skóry. - warczę i odchodzę do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz