piątek, 12 lipca 2013

Prolog

Hej! Jak widzicie wstawiam prolog. Myślę, że wam się spodoba. Proszę o zostawianie po sobie komentarzy :)
Przyjmuję każdą krytykę! Miłego czytania :)
_________________________________________________________________________________

Ostatni dzień wakacji. Jutro Hogwart. Nareszcie. Wstaję z łóżka i idę do łazienki. Szybko się ogarniam. Potem szybko ubieram strój do biegania. Na nogi zakładam wygodne adidasy. Dzisiejszego dnia nie mogę całego przesiedzieć w domu!
- Nirvana! - wołam. Po chwili przy moich nogach siedzi wielka suka, rasy Dog Niemiecki. - Mała idziemy na spacer? - Pies wybiega z pokoju. Wzdycham i idę do kuchni coś zjeść. Zwykle, to rodzice szykowali śniadanie... Ale... Po wojnie o Hogwart, nie umiałam przywrócić im pamięci. Już się z tym pogodziłam. Nadal za nimi tęsknię, ale jeśli są szczęśliwi w Australii... Dowiedziałam się, że mama jest w ciąży. Będą mieli dziecko. Mam nadzieję, że będą mieli dobre życie. Be zemnie. Z lodówki wyciągam jogurt malinowy. Nagle coś szturcha mnie w biodro. To tylko Nirvana, ze smyczą w pysku. Odkładam serek na stół, zapinam smycz o obrożę suki i wychodzę z domu. Pogoda jest piękna. Słońce pokazuje na co je stać. Tu w Londynie, tylko czasami jest ładna pogoda. Ruszam do parku. To jedyne miejsce gdzie mogę pobiegać z psem. Ruszam truchtem. Trenuję biegi od początku wakacji. Muszę zadbać o siebie. Kiwam głową kilku znajomym, ale nie zatrzymuję się. Nagle Nirvana pociągnęła mnie mocno. Nie mam tak dużo siły, aby ją utrzymać, wobec tego upadam na ziemię i wypuszczam smycz z ręki.
- Cholera - warknęłam i wstaję z ziemi. Mam tylko zdarte kolana i łokcie. Bywało gorzej. Biegnę za moim psem. Jeszcze policja mi mandat wstawi, a teraz nie mogę wydawać pieniędzy. Ledwo starczyło mi na książki.
- Nirvana! - krzyczę. Nie ma po niej ani śladu. Przecież tak ogromny pies, nie może przepaś bez śladu. Widzę ją. Właśnie kogoś wywróciła. O, kurwa. Byle to nie policjant! Szybko podbiegam, a kiedy widzę, że to zwykły chłopak wypuszczam powietrze z płuc.
- Nirvana! Nie wolno. - mówię i łapię sukę za smycz. Pomagam wstać chłopakowi z ziemi i dopiero zauważam kim jest ten "zwykły chłopak". To Draco Malfoy. Zmienił się. Nienawidzę go, ale muszę przyznać, że jest strasznie przystojny. Nie dziwię się, że tyle dziewczyn na niego leci.
- Malfoy, dobrowolnie dotykasz szlamy? A co jeśli się ubrudzisz? - rzucam, posyłając chłopakowi mordercze spojrzenia.
- Granger, co ty odpierdzielasz? - pyta zdziwiony. Przewracam oczami.
- Nie udawaj. Przez prawie 7 lat, mnie obrażasz, i nagle pytasz co JA odpierdzielam?-
- Zmieniłem się. - mówi. Wybucham śmiechem.
- Ty? Jasne. Jadowite ropuchy nie zmieniają skóry. - warczę i odchodzę do domu.

Lumos!

Witam was, czarodzieje!
Zaczynam właśnie pisać tego bloga. Myślę, że wam się spodoba.
Tematyka? Oczywiście Dramione!
Mam nadzieję, że spodoba wam się to co tu napiszę.
Prolog, pojawi się już niedługo (może nawet dzisiaj)